Witajcie serdecznie! Trafilam na to forum wlasnie dzieki temu artykulowi. Po jego przeczytaniu zlapalam mocnego dola na jeden dzien ale nastepnego juz szybko sie podnioslam, 3 dni pozniej zaczelam sie juz podnosic ze sztanga
Zaczelo sie od niewinnego prowadzenia dzienniczka zywnosciowego po konsultacji z instruktorem silowni, ze niby cwicze jak szalona ( cardio, biegi, zajecia fitness), jem rozsadnie a cialo jakies takie ..miekkie, trzesace sie, tluszczyku naroslo nawet na brzuczu gdzie nigdy go nie mialam.. 2 tygodnie prowadzenia dzienniczka na bazie tabeli dziennych posilkow Vitalmax ukazalo sie ze na bialku moze 50% dziennie wyrabiam a wegli jakies 130%. Oczywiscie teraz juz wiem ze doszlo do katabolizmu miesni, ze zamiast przyblizac sie do celu - szczuplej, umiescionej sylwetki - to ciagle sie od niego oddalalam. Szok i lekka masakra.
Jem teraz od tygodnia 4-5 razy dziennie, zawsze jest bialko ale i tak cholernie ciezko jest mi ta norme wyrobic. No i te przygotowania, musze brac ze soba 3 pudeleczka z jedzeniem do pracy zeby jesc do 3 godziny
Zabralam znowu zapalu by cwiczyc w domu interwaly z uzyciem masy ciala, znam niesamowita strone/bloga :
bodyrock.tv/ ( szalona Czeszka morduje kazdego

) , stosuje sie takze do instrukcji tu na forum : przysiady ze sztanga i dead lift niezle daly mojemu tylkowi popalic.
Chcialam Was poprosic o rady i Wasze doswiadczenia ze zwalczaniem katabolizmu i jak odbudowac miesnie gubiac wage i tluszcz. Kazdy z Was musial miesc okres prob i bledow.
Poki co jem jakies max 1500 Kcal, 95-110g bialka, wegle 110-130g,50-60g tluszczu i waga stoi w miejscu - mam 164cm wzrostu i 63kg wagi, szczupla gora, masywnie od pasa w dol. Cel to jakies 57kg, ale moze byc wiecej jesli cialo sie fajnie umiesni
Dzieki wielkie za komentarze !