SCHUDNIJMY RAZEM - Relacja Uki PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 30 maja 2010 21:00

Do Programu zgłosiłam się z... ciekawości. Od kilku lat interesują mnie kwestie odżywiania i wpływu jedzenia na organizm nie tylko w sensie otłuszczenia, ale także wpływu na układ hormonalny, nastrój, stan skóry, itp. Wojtka z Super-Sylwetki znam od kilku lat i zawsze doceniałam jego wiedzę na temat odżywiania i fitnessu, byłam więc ciekawa, co też wymyślił tym razem i jak to wpłynie na mnie. Ewentualny efekt odchudzający Programu w założeniu miał być miłym efektem ubocznym na rozpoczęcie sezonu, bo nie miałam potrzeby się odchudzać, a chciałam jedynie "dorzeźbić" ciało na lato.

Wydawało mi się korzystne, że nie muszę sama się zastanawiać co i jak robić, tylko ułożyć sobie posiłki i pilnować planu treningowego. Podejrzewałam, że nie będzie łatwo - ale w końcu to tylko 8 tygodni, i tak jakoś trzeba je będzie przeżyć, czemu więc nie zrobić czegoś pożytecznego. Znając swój tępy upór w realizacji postanowień, nie spodziewałam się żadnych problemów z utrzymaniem diety ani planu treningowego.

 

I rzeczywiście, z komponowaniem posiłków nie było żadnych problemów: na podstawie podanych założeń układałam sobie jadłospis od razu na cały tydzień, a potem w kuchni lądowały kartki z rozpiską na pojedynczy dzień. Dzięki temu w diecie nie miałam żadnych wpadek "merytorycznych", a jedynie kilka opóźnień. Taki system tygodniowy bardzo też ułatwia robienie zakupów - wystarczy sobie skopiować, jakich produktów będę potrzebować na kolejne dni i podsumować ilości.
Trochę inaczej wyglądała sprawa ćwiczeń. Pierwszy tydzień treningów również odbył się bez większych problemów, mimo że miałam sporą przerwę w ćwiczeniu i wprowadzenie z miejsca 5-6 treningów w tygodniu było dla mnie pewnym wyzwaniem.

Mniejszy bunt, a potem spory kryzys odbyły się u mnie w drugim i siódmym tygodniu, ale prawdopodobnie złożyło się na nie wiele okoliczności niekoniecznie związanych z Programem. Tak czy siak, w drugim tygodniu udało mi się zagryźć zęby i konsekwentnie "robić co każą" przez kolejne tygodnie. Ale w siódmym nie było już tak łatwo. Nie wnikając w zbędne szczegóły, po szóstym tygodniu nie zanotowałam spadków w obwodach (mimo utrzymania planu w ponad 90%) i stwierdziłam, że trening siłowy nie spełnia moich oczekiwań i potrzebuję przerwy przynajmniej od ćwiczeń.

Teraz chyba już wiem, z czego wynikały moje kryzysy. Jako efekt uboczny diety w trakcie trwania Programu zanotowałam spory spadek siły fizycznej. Psychicznie byłam chętna i gotowa zwiększać obciążenia w miarę upływu czasu. Tymczasem musiałam je zmniejszać (!!!), bo nie mogłam wyrobić normy i trochę mnie to uderzało po ambicji - "Co? Ja nie mam siły tego podnieść?!" :-). Potem zauważyłam też pewne problemy z ciśnieniem - w gorsze dni czułam się jak na bardzo głębokim wydechu, po prostu "spływałam" z krzeseł i nie miałam siły ruszyć palcem -nazwałam to "Syndromem soboty", bo najczęściej działo się tak właśnie w sobotę. Trening siłowy z obciążeniem i "danie z siebie wszystkiego" w takim stanie wydawały się niemożliwością. A gdy do tego wszystkiego doszedł brak spadków po szóstym tygodniu, to miałam ogromną ochotę rzucić trening w diabły, albo przynajmniej zmienić na jakiś swój.

Wtedy dopiero zobaczyłam jaką siłę dla Programu stanowi cała biorąca w nim udział grupa. Wystarczyło bąknąć na forum, że coś jest nie tak, że ogólnie rzecz biorąc "mam tego dość" i zaraz pozostali uczestnicy ciągną człowieka za uszy do góry. Uczestniczymy w tym razem, rozumiemy kryzysy, u innych też bywa różnie, ale generalnie - jedziemy dalej, już coraz bliżej końca! To było bardzo fajne doświadczenie i rzeczywiście, to dzięki nim (dzięki Wam!!!) udało mi się "uratować" 3 treningi z siódmego tygodnia. Potem również dowiedziałam się, że zarówno spadek siły, jak i brak spadków w obwodach w cyklu tygodniowym mogą być normalnym zjawiskiem u szczuplejszych osób, które mają jakieś doświadczenie w treningu siłowym i zaczynając Program, już ćwiczą ze sporymi ciężarami.

Tydzień po zakończeniu Programu stwierdzam, że to było niesamowite przeżycie i że warto było spróbować. Moje wyniki w odniesieniu do całej grupy nie są może powalające: spadło 5 cm z pasa, 4 cm z biustu i 3.5 cm z bioder i na pewno dolna połowa ciała wymaga jeszcze ociosania, ale Program dał mi świetny rozpęd na potem i całe mnóstwo bardzo przydatnych nawyków. Teraz mam organiczną wręcz potrzebę jedzenia co 3 godziny, a jak nie wypiję moich 2.5 litrów wody, to mnie suszy. Nie pachnie mi chleb, polubiłam cykorię i w ogóle ciągnie mnie do warzyw, za to zauważyłam, że czekolada psuje mi humor - i wcale nie chodzi o wyrzuty sumienia, zwyczajnie mam spadek nastroju po niej. Mam też lepszą orientację w składnikach odżywczych i wymyśliłam kilka naprawdę smacznych potraw, a na dodatek mogę zrobić zakupy na 3 dni dla dwóch osób i wbiec z nimi na 2 piętro bez zatrzymywania się! :-)))

Nie było łatwo, nikt nie obiecywał, że będzie - Program to sporo pracy zarówno fizycznej, jak i umysłowej. Ale te 8 tygodni mija dość szybko, a efekty są nie do przecenienia. Na pewno warto wziąć w nim udział, żeby się czegoś o sobie dowiedzieć.

 


Copyright - super-sylwetka.pl - 2007 - 2010
Poprawiony: niedziela, 30 maja 2010 21:04
 
Musisz zalogować się albo zarejestrować aby komentować.
Dyskusja...